piątek, 14 sierpnia 2015

[K] No entres donde libremente no puedas salir.

Jej sylwetkę opiewał zmysłowy mrok. Kojarzyła mi się z pechem, który tylko czeka, aby się komuś przytrafić. Ay! Na takiego pecha mógłbym czekać całe życie. Skrajnie nieprzyzwoita urabiała spojrzeniem, z bezczelnością prostytutki siejąc spustoszenie pośród pewnych zasad moralnych. Ponoć oblizuje warg, gdy obiera śliskie myśli, tak powiedział mi kompan, ponoć miał okazję testować jej gibkość. Ponoć gryzie. Wtedy miałem ją przed sobą. Była piękna i jak okręcić bioder przed mężczyzną. Źrenice jej obleczone w zwodniczą okowę tęczówek hipnotyzowały głębią, usta płonęły zwierzęcym uśmiechem. Przesuwała okiem za moim sygnetem lubieżnie przegięta przez alkoholowe ramię nieprzystojnego tancerza. Na powierzchni skóry pośmiertnym ruchem pełzał waniliowy dym... Mieszał się ze słodkim zapachem jej ulubionego wina, wspomnieniem potu. Wszystko unosiło się pod duszącym śladem lotnych, drogich perfum. Przewinęła się w krokodylim piruecie wychodzącym z pijackiej łapy. Nie przejmowała inicjatywy, oddawała się partnerowi, muzyka wlewała się w jej ciało i przenikała je. Czułem ją, była blisko, moja świadomość chyliła się ku upadkowi. On zostawił ją, by osuszyć kolejny kielich. Pochłonięty mało zajmującą obserwacją straciłem ją z pola widzenia, a gdy nabrałem dzikiej ochoty, by podejść i jeszcze raz przewlec głodnym okiem po jej piersi, u wyjścia spotykałem jędrny tyłeczek, kusząco opięty czarną kiecką. Długie, smukłe nogi o ponętnych udach i zgrabnych łydkach, nie zwieńczone obuwiem. Zniknęła. Ostatnie co pamiętam, to jej jasna skóra brutalnie odcinająca od kreacji, talia osy, i krągłe biodra przesuwające się z uwodzicielską nonszalancją kiedy rozmywała się w ciemności za rogiem.
L A F A Y E T T E   D E   L A   C R Ú Z
                                                                                                                                                                      
24 lata ∙ właścicielka stadniny "Perla Negra" ∙ wolny duch

    Często widuje się ją przemierzającą uliczki miasteczka na grzbiecie swojego ulubionego wierzchowca, mimo że jest dumną posiadaczką kultowego amerykańskiego kabrioletu z lat sześćdziesiątych. Nie widzi potrzeby wyciągania swojej perełki z garażu, skoro jej kopytni przyjaciele aż rwą się, by nieco rozprostować nogi w terenie. Stadninę odziedziczyła po ojcu, gdy skończyła 17 lat, jednak dopiero od niedawna zajmuje się rodzinną krwawicą na poważnie. Mimo, że stajnia jest niewielka, staranny dobór genów pozwolił pradziadkowi panny de la Crúz na stworzenie własnej unikatowej linii hodowlanej, która rozsławiła rodzinę na cały Meksyk, Hiszpanię i kraje Ameryki Łacińskiej. Andaluzyjskie ogiery z Perla Negra zdobywają uznanie i aprobatę w hiszpańskich szkołach jazdy, a także na krwawych piaskach korridy. Są cenione za dzielność, szlachetność i temperament, przynosząc chlubę miasteczku i jego mieszkańcom.
    Winem zwykła okupować noce, dzień natomiast obłaskawia waniliowym papierosem. Mimo że nie narzeka na brak zajęć, nie przepuści żadnej okazji, by bosą stopą uderzyć w parkiet pod granatowym niebem. Nie może wyobrazić sobie życia bez przeładowanych stołów, romatycznej wizji horyzontu w płomieniach wschodu, słów skropionych alkoholem i roznegliżowanych ciał bezpruderyjnych tancerzy. Jej krew musi wrzeć. Bez tego czuje się wybrakowana i trudno jej skupić się na pracy. Życie nie składa się przecież wyłącznie z obowiązków. 
    Kobiety darzą ją zawiścią, mężczyźni natomiast - uwielbieniem. Z łatwością bryluje między tymi skrajnościami, nie biorąc sobie do serca niechlubnych pogłosek na jej temat. Za ich sprawą przylgnęło do niej miano grzesznicy i uwodzicielki. Rzekomo nie oszczędza nawet mężów i narzeczonych. Sama jednak nie komentuje tego w żaden sposób. Wie, że ów plotki to tylko owoc zazdrości kiełkującej w sercach zakompleksionych nastolatek tudzież zapracowanych kur domowych. Po prostu jest sobą, a ludzie i tak zobaczą to, co chcą widzieć. To nie jej problem.

powiązania | album
___________________________________________________________

Witam cieplutko z moją Faye! Jesteśmy głodne powiązań i wątków. 
Potrzeba mi dla niej jakiejś przyszłej love i oddanej przyjaciółki z którą będą wspólnie podbijać fiesty.


fc: Nina Dobrev, kontakt: 10608456

Zastrzegam sobie prawo do kosmetycznych zmian w KP!

8 komentarzy:

  1. Witam serdecznie i życzę udanej zabawy na blogu!

    OdpowiedzUsuń
  2. [Hej :) Na razie jesteśmy tu same, a więc witam serdecznie i zapraszam do Aidy. Miejmy nadzieję, że niedługo ktoś dołączy do naszego małego grona fanów intryg ^^
    P.S: Nina <3]

    Aida

    OdpowiedzUsuń
  3. [O, pewnie. Ale takie normalne, czy jednak knujące przeciw sobie?
    Też myślałam o stworzeniu pana, ale w moim przypadku zazwyczaj kończy się na tym, że potem nikt nie chce pisać z moją bohaterką, a to mnie wkurza, bo dawno nie prowadziłam pani. Więc jeśli blog się rozwinie i Aidzie przybędzie ciekawych wątków, to wtedy pewnie też stworzę jakiego macho ^^]

    Aida

    OdpowiedzUsuń
  4. [Czyli jednak taka prawdziwa, no dobrze :) Myślałam o zaczęciu wątku do fiesty, w założeniu Aida ma mieć narzeczonego, ale wiem, że jak oddam postać do wolnych, to będzie tam wisieć do śmierci, więc poczekam, aż ktoś z autorów się zgłosi -> a ten jej narzeczony wyjechał, to znaczy, że można się trochę zabawić. Mniej więcej wiem, jak zacząć, tylko potem trzeba to jakoś fajnie pociągnąć, może się upiją i będą knuły przeciwko randomowym mieszkańcom, chociażby dla zgrywy zaczną śledzić komisarza policji i odkryją, że facet ma romans z jakimś młodym byczkiem, gość się wkurzy i je zamknie na 24 godziny za... bycie wścibskimi, więc będą musiały kombinować, jak się z tego aresztu wydostać, bo impreza trwa, a one w celi :D No, dla przykładu, mogą zrobić coś innego, zależy od tego, jak wątek się potoczy ^^
    I masz rację, miałam zawsze dokładnie to samo, tworzyłam faceta, bo chciałam być dobra, a potem świetna postać kobieca się marnowała. Olewamy, niech teraz inni się poświęcają i tworzą facetów, a my się na razie nacieszmy naszymi paniami, o!
    Btw, dodam Faye do powiązań i skompletowałam już pierwszą plotkę na jej temat ^^]

    Aida

    OdpowiedzUsuń
  5. [Ja też różnie odpisuję. Początki zawsze mi dłuugie wychodzą, a potem to już zaczynam się skracać i streszczać ^^
    Zacznę na pewno dzisiaj i pewnie za około godzinę, może dwie. Więc wyczekuj! :D]

    Aida

    OdpowiedzUsuń
  6. Aida nigdy nie potrafiła odmówić dobrej zabawie. Nie, kiedy jej pożal się boże, narzeczony wyjeżdża na cały tydzień z miasta. Choć raz mogła upić się do omdlenia i nie musieć następnego dnia wysłuchiwać jego zrzędzącego tonu, gdy upominał ją, że cała Texacco ma ją za alkoholiczkę. I dobrze, gdy byli zajęci omawianiem jej problemów z procentami, przynajmniej nie zawracali sobie głowy tym, że Aida skacze w bok i dzięki temu te wspaniałe wieści nie docierały go uszu jej lubego.
    Nie chodziło o to, że nie chciała mieć męża. Bardzo chciała, ale była jeszcze taka młoda, taka żądna przygód… dlaczego musiał się oświadczać właśnie teraz, dlaczego nie mógł poczekać, aż brunetka się wyszumi, skosztuje wszystkich zakazanych owoców i dobrowolnie nie zapragnie wyjść za mąż? Ano, bo był mężczyzną. A oni myślą tylko o sobie. I potem wychowują nie swoje dzieci, ale to osobna historia. Najważniejsze jest, że to wszystko ich wina, a Aida była tylko niewinną ofiarą patriarchatu. Nikt jej nie wmówi, że jest inaczej.
    Jak zwykle podczas cotygodniowej fiesty, poszła zmierzyć się z tutejszymi pijaczynami. Co tydzień zakładała się z nimi o niewielkie sumy o to, że przebije ich w piciu i co tydzień była bogatsza o kilka banknotów. Te nadwyżki gotówkowe nie miały jednak długiego życia, w końcu po piciu dla sportu, przychodził czas na picie dla relaksu. A Aida miała naprawdę mocną głowę i mogła chłeptać wino przez całą noc, zanim kompletnie odleci, zasypiając pod jakimś stolikiem, czy w łóżku jakiegoś przyjezdnego.
    Ale dziś nie miała ochoty na romanse. Powinna mieć w końcu pierwszy raz nie ryzykowałaby, że jej mężczyzna przyłapie ją z innym. Zatańczyła z przystojnym stajennym rodziny El Solo, pozwoliła mu postawić sobie kilka kolejek wina tylko po to, żeby odprawić go z kwitkiem. O nie, dzisiaj chciała zrobić coś innego.
    Przedarła się przez tłum biesiadników, nawet nie wiedząc czego szuka, przynajmniej do czasu, aż w końcu nie znalazła. Podeszła do Faye, która szczęśliwym zbiegiem okoliczności nie trafiła w objęcia żadnego, zaborczego młodzieńca, który nie chciałby jej oddać. Dlatego też dziewczyna trafiła w objęcia Aidy, która uwiesiła się na jej ramieniu i rozejrzała wokoło, mętnym wzrokiem.
    - Nie widzę nigdzie mojego mężczyzny, chyba mnie porzucił… - mruknęła, mrużąc gniewnie oczy, na chwilę zapominając o tym, że jej narzeczony wyjechał z miasta. Mówiła powoli, trochę niewyraźnie, co najpewniej było pierwszą oznaką tego, że powinna przestać pić. Dopiero po chwili zwróciła twarz w kierunku Faye tak, że teraz prawie stykały się nosami. – Wyglądasz znajomo. A nawet, jeśli nie, to chętnie poznałabym Cię lepiej… masz dziewczynę? – tym razem nie mówiła już poważnie i panna de la Cruz na pewno zdawała sobie z tego sprawę. Rok temu plotki o ich lesbijskim romansie były całkiem głośne, ale ludzie szybko się nimi znudzili, szczególnie, że żadna z nich jakoś bardziej nie zaprzeczała tej teorii spiskowej, pozbawiając chorej satysfakcji wszystkich plotkujących. Co to za zabawa psuć komuś opinię, skoro osoba ta jest na taki atak niewrażliwa?

    Aida

    OdpowiedzUsuń
  7. [Wątuś bardzo chętnie! :D Jakieś pomysły?]

    Lucrecia

    OdpowiedzUsuń
  8. [Mnie taki pomysł pasuje jak najbardziej! :D]

    Lucrecia

    OdpowiedzUsuń